Tak można nazwać moją ostatnią wizytę z Zespole Szkół Specjalnych w Zduńskiej Woli. Jak wiecie Ciotka Marta pracuje z szkole z dziećmi niepełnosprawnymi. To jest najlepszy przykład nauczyciela „z powołania”. Gdyby mogła zabrałaby ich wszystkich na fajne wakacje, ale nie może, więc wymyśla inne akcje, żeby pokolorować ich niełatwy świat. Ciotka zadzwoniła do mnie miesiąc temu i powiedziała „Ejj mam pomysł. Przyjedziesz do moich dzieciaków zrobić z Nimi zajęcia? Ja wydrukuje plakaty, rozwieszę w szkole. Zrobisz im przyjemność” Moja odpowiedź brzmiała „Kiedy?”:D

Nie wiem z czego to wynika, ale uwielbiam pomagać. Jeśli mogę swoją osobą sprawić, że ktoś się uśmiechnie, zacznie tańczyć, czy po prostu miło spędzi czas, wchodzę w to w ciemno:) Jako Miss Polonia jeździłam po domach dziecka, szpitalach, domach opieki. To może się nawet wydawać dziwne, ale nie zdajecie sobie sprawy, ile radości przynosiła dzieciakom korona, przecież każda mała dziewczynka marzy o tym, żeby być księżniczką. Cały rok starałam się wykorzystać tytuł Miss w ten sposób. Dla mnie korona to był symbol tytułu Miss, dla dzieci to takie małe spełnienie marzeń. Zawsze denerwowałam się, kiedy ktoś naśmiewał się z Miss mówiąc „ratują świat”, „walczą o pokój na świecie”. Co w tym złego? W świecie, w którym jest tyle zła i nieszczęść, chyba warto zwracać uwagę na drugiego człowieka. Mówić głośno o niebezpieczeństwach, rozmawiać z młodzieżą, spotykać się z dziećmi, wymieniać się doświadczeniami, czy po prostu być dobrym człowiekiem. Wiecie, że lecąc na konkurs Miss World najważniejszy jest projekt charytatywny, nad którym realnie trzeba pracować cały rok? Dla dziewczyny, która wygra koronę Miss Świata to po 1 prestiż i wyróżnienie, a po 2 to szansa na wsparcie jej działalności charytatywnej przez biuro Miss Świata. Vanessa, która wygrała konkurs, kiedy ja byłam na zgrupowaniu przez kolejny rok „panowania” w swoim kraju spędziła tylko 30 dni. Resztę roku spędziła w podróżach odwiedzając najbiedniejsze miejsca na świecie i można mówić co się chce, ale zdjęcia uśmiechniętych dzieci w koronie mówią same za siebie, więc zamiast komentować w ten sposób działalność charytatywną innych, możemy wstać z kanapy i działać. Możliwości jest wiele i korona Miss do tego wcale nie jest potrzebna:) Ja już jej nie mam. No właśnie. Odbiegłam od tematu. Ciotka wydrukowała plakaty, zaprosiła zduńskowolską telewizję, wydrukowała zdjęcia na autografy, zaprosiła całą szkołę i zrobiłyśmy niezłą imprezę w poniedziałek o 10.00 🙂 Dostałam od Was ogrom wiadomości. Jedni pisali, że podziwiają, bo to nie jest najszczęśliwsze miejsce. Inni pisali, że mamy złote serca. Jeszcze inni, że super, że to pokazujemy. Dostawałam też wiadomości, że współczujecie tym dzieciom. Wiecie co? Tam nikt nie potrzebuje współczucia. Jedyne czego potrzeba, to przekazać trochę uśmiechu i energii. Ja Wam gwarantuje, że oddadzą Wam jeszcze więcej energii. Dzieci między sobą dogadują się świetnie. Pomyślałam sobie nawet, że zdrowi dorośli mogą się uczyć szczerości, pokory i miłości od tych dzieciaków. Ja przez cały dzień zastanawiałam się kto miał większą przyjemność z wizyty w szkole. Ja? Czy Oni?:D

Pomaganie jest super. Nawet jeśli miałoby wynikać z Waszej potrzeby czucia się potrzebnym dla świata, róbcie to:) Wszyscy na tym skorzystają:)