Dawno tutaj nic nie pisałam i wcale nie wynika to z mojego lenistwa, bo akurat co jak co, ale pisać bardzo lubię. Miałam taki pomysł, żeby pojawiał się tutaj wpis raz w tygodniu, ale klasycznie brakuje mi na wszystko czasu. Instagram, mail, sesje, umowy, treningi, czas dla najbliższych, na własny rozwój. Świat tak pędzi, że trudno znaleźć chwilę na własne przyjemności. Moje najnowsze postanowienie o codziennym czytaniu książki przez pół godziny jest wykonalne tylko przy założeniu, że będę chodziła spać pół godz później. Dzisiaj postanowiłam nie czytać, tylko coś dla Was napisać. Coś przyjemnego:) Opowiem Wam o moim ostatnim weekendzie z mamą. Pojechałyśmy w góry. We dwie. Jak koleżanki. Było świetnie. Pomysł był dosyć spontaniczny, bo wyskoczył mi wolny weekend. To również się rzadko zdarza, a z przyzwyczajenia, że coś robię, postanowiłam coś zrobić:) Wymyśliłam, że pojadę gdzieś z moją mamą. To jest bardzo aktywna kobieta, więc od razu wiedziałam, że będziemy jeździć na rowerze, albo chodzić po górach. Nie jest łatwo w ostatniej chwili znaleźć fajny hotel, więc napisałam do moich zaprzyjaźnionych Górskich Resortów i tak pojechałyśmy do Szklarskiej Poręby. Strzał w 10. Zatrzymałyśmy się w hotelu Five Seasons. Nowiutki butikowy hotel położony bardzo blisko wyjścia na szlaki, miałyśmy apartament z sauną, śniadania, obiadokolacje i możliwość zabrania psa. Dla mnie do tej pory wypad w góry to były zawsze Tatry. Od kiedy mam psa bardzo lubię przyjeżdżać w Karkonosze, bo Karkonosze są przyjazne zwierzętom i można tutaj chodzić po szlakach z psami. Poza tym jest tutaj zdecydowanie mniej tłumów, więc jeśli lubicie spokojniejsze rejony to bardzo polecam. Zrobiłyśmy sobie dwie wycieczki górskie. W sobotę weszłyśmy na Szrenicę, a w niedzielę wjechałyśmy tam kolejką, żeby szczytem przejść na Śnieżne Kotły. Pogoda Nas jednak zaskoczyła i jak tylko wjechałyśmy na szczyt chmury zasłoniły cały świat 😀 Zrobiło się szaro, wietrznie i zimno więc zeszłyśmy do Schroniska Pod Łabskim szczytem na piwo i zeszłyśmy na sam dół. Jednogłośnie stwierdziłyśmy, że wbrew pozorom lepiej się wchodzi pod górę, niż z niej schodzi. Spaliłyśmy ogrom kcal, wypiłyśmy trochę prosseco, pogadałyśmy o głupotach i wróciłyśmy do domów:) Było super. Gdzie ostatnio byliście z rodzicami?:) 

Zostawiam kilka zdjęć z naszego wypadu.