O wyjeździe w góry myśleliśmy już kilka miesięcy. Bardzo chcieliśmy jechać do miejsca, gdzie można zabrać psa i z nim chodzić na górskie spacery. Pierwsza myśl, Karkonosze:) Strzał w 10. Wyjazd musieliśmy przekładać kilka razy w związku z pandemicznymi ograniczeniami dlatego kiedy już udało się wyjechać, radość mieliśmy większą niż kiedykolwiek:D

Pierwsza kwestia – Wybór hotelu. Nie ma raczej problemu z nocowaniem z psem w ośrodkach agroturystycznych, ale bardzo chcieliśmy wybrać się do hotelu z fajnym spa, basenem , dobrą restauracją i rozrywkami w razie gdyby pogoda była kapryśna (w marcu jak w garncu, sprawdziło się w 100%) Znaleźliśmy Blue Mountain Resort – kolejny strzał w 10;) Po 1 mile widziane towarzystwo psów (nie koniecznie w klatce, co jest często bardzo ważne dla właścicieli czworonogów) Hotel jest nowoczesny, bardzo dobrze zlokalizowany jeśli chcemy chodzić po górach, ma aquapark dla małych i dużych:D spa z bogatą ofertą zabiegów (również dla dwojga), wspaniałą pizze w restauracji, dwie sale gier, codzienne animacje dla dzieci i basen zewnętrzny z którego mamy nadzieję skorzystać latem:) To jest jeden z tych hoteli, do którego chętnie wraca się ponownie. Dobra. Hotel już mamy teraz tylko dobra pogoda i idziemy w góry:) Pamiętacie punkt „w marcu jak w garncu”? A wiec dojeżdżamy świeci słońce, myślimy sobie „ale mamy farta, całą drogę padał deszcz ze śniegiem” Nasz fart trwał nieco ponad 3 godz i zaczęła się regularna ulewa z totalnym wiatrem trwająca do niedzieli rano:D To teraz wracamy do punktu „hotel”. Gdyby nie to, że byliśmy w Blue Mountain miałabym zły humor, ale jak się jest w takim hotelu, można z niego w zasadzie nie wychodzić i też jest super:D Skorzystaliśmy ze wszystkich „atrakcji” hotelowych i tak przyjedziemy tam na pewno po raz kolejny:D Moim zdaniem spa jest najlepszym punktem imprezy. Cudne masaże. Byliśmy na masażu ciała i masażu twarzy. Nie jestem w stanie stwierdzić który był lepszy. Adrian natomiast twierdzi, że salon gier, strefa saun i pizza diavola zasługują na największe uznanie, więc jak widzicie każdy znajdzie coś dla siebie 😀

Sobotę spędziliśmy w hotelu, ale obudziłam się w niedzielę o godz. 6.15, o godz. 6.40 zobaczyłam słońce i stwierdziłam „Idziemy w góry”:D Nie wiem dlaczego wydawało mi się, że w górach o tej porze roku jest wiosna. Nie jest 😀 W górach o tej porze roku jest regularna zima:) Fibi była najszczęśliwsza. Śnieg, podbiegi, wiatr, znowu podbiegi i jeszcze więcej śniegu:) My zmęczyliśmy się zdecydowanie bardziej, ale było cudnie. Nie napisałam na początku, ale kochamy góry. Chyba nawet bardziej niż morze, więc każdy taki spacer przynosi Nam dużo radochy. Podsumowując. Bardzo potrzebowaliśmy takiego weekendu. Wracamy w Karkonosze jak zrobi się cieplej:)

Dołączam kilka zdjęć

Ściskam 🙂