Wiele osób zanim pójdzie na siłownię zastanawia się, czy lepiej ćwiczyć samemu, czy z trenerem personalnym. Jeszcze więcej osób twierdzi, że nie potrzebuje trenera, bo lepiej wie jak ćwiczyć poprawnie. Więc co jest dla Nas lepsze? Oczywiście wszystko zależy od tego po co ćwiczymy i co chcemy osiągnąć. Jeśli zaczynamy swoją przygodę ze sportem możemy skupić się na bieganiu 3 razy w tygodniu i nie inwestować w karnet na siłownię i trenera (-> o tym poprzedni post „jak polubić bieganie”).

Jeśli jednak jesteśmy na kolejnym etapie „wtajemniczenia” i chcemy zrobić coś więcej, trener personalny jest dobrym pomysłem. Po 1. nauczy Nas jak poprawnie wykonywać ćwiczenia, pokaże który sprzęt do czego służy, ułoży trening pod nasze potrzeby, a jeśli dobrze trafimy ułoży Nam dietę. No właśnie… jeśli dobrze trafimy. Warto wiedzieć, że w ostatnim czasie na siłowniach jest więcej trenerów, niż osób ćwiczących, a kurs uprawniający Nas do wykonywania zawodu można zrobić w weekend. Są tego plusy i minusy. Z jednej strony fajnie, że coraz więcej osób interesuje się sportem i chce poszerzać swoją wiedzę na profesjonalnych kursach, ale z drugiej strony, ile można dowiedzieć się w weekend? Ja z siłownią miałam problem. Nie chciałam tam chodzić, bo bałam się komentarzy ze strony stałych bywalców, np. „co Ona wyprawia?”, więc zrobiłam kurs trenera personalnego. Byłam na kursie 4 tygodnie i mimo tego, że sport towarzyszy mi od dziecka, uczyłam się wszystkiego od nowa. Akurat poszłam na kurs z myślą o tym, żeby poznać siłownię i podstawowe zasady ćwiczeń, ale miałam w grupie osoby, które nie wiedziały jak uruchomić bieżnię, a po miesiącu zaczęły pracować jako trener na siłowni. Nie oceniam, ale ja nie byłabym w stanie po takim kursie poprowadzić podopiecznego. Do czego dążę? Zanim wybierzecie trenera personalnego dowiedzcie się jakie ma doświadczenie, bo najczęściej doświadczenie jest lepszym CV niż papierek ukończenia szkolenia. Ja od pewnego czasu na swoim Instagramie pokazuję treningi pod okiem Dagmary i tu posypało się dużo pytań typu „Po co trenujesz z trenerem, skoro sama nim jesteś?”. Nawet jeśli wiemy jak wykonywać ćwiczenia, nie jesteśmy w stanie uniknąć błędów. Jeśli robię 4 serie przysiadów i moje nogi są zmęczone, automatycznie zaczynam tracić technikę na rzecz wykonania wszystkich powtórzeń. Jeśli mam obok siebie trenera to jestem „pilnowana”, żeby każde powtórzenie było wykonane poprawnie. Przy treningu z ciężarami to bardzo ważne. Druga kwestia dotyczy trenowania intuicyjnego. Kiedy chodzę na siłownię sama, wykonuję ćwiczenia, które lubię a omijam te, które są dla mnie niewygodne, np. air bike 🙂 Na treningach u Dagmary air bike to nasz nieodłączny element, bo wiemy, że przyspieszy osiągnięcie oczekiwanego efektu. Kolejną ważną kwestią jest wybranie trenera, który zrozumie nasze oczekiwania. Sama trenowałam z wieloma osobami i wiem z doświadczenia, że to nie jest proste. Jeśli zaczniemy trenować z kulturystą, którego całym światem są zawody sylwetkowe, możemy spodziewać się treningu kulturystycznego, bo On „jara się” bardzo umięśnionymi sylwetkami. Oczywiście, nie jest to regułą, ale sama jakiś czas temu wkręciłam się w treningi pod okiem kulturysty, który swoją drogą jest świetny w tym co robi. Natomiast, nie potrzebuję brać 60 kg w serii na przysiad, czy mieć “bicka” wielkości melona 😀

Teraz trenuję z kobietą, która po 1. sama ma sylwetkę, do której dążę, a po 2. dopasowuje treningi pod moje oczekiwania. Z resztą sami zobaczcie 😀

Kolejna rzeczy to sprawdzenie jak Nam się z kimś trenuje. Musimy lubić naszego trenera. Nie ma innej opcji. Jak nie będzie między Nami flow to szybko zniechęcimy się do treningów. Dobry trener powinien dopasować sposób prowadzenia treningów do podopiecznego. Jedni lubią jak podczas treningów motywuje się ich krzykiem, inni (np. ja) nie lubią, kiedy ktoś wygłasza teksty pt. „Dasz radę, walczysz-wygrywasz, itp.”. Jedni lubią rozmawiać podczas treningu, inni wolą ćwiczyć w skupieniu. Jeśli lubimy ćwiczyć w ciszy z fachowymi poradami, a trafi Nam się trener gaduła, nie wróżę długiej współpracy 😀 Dlatego warto zrobić trening próbny, po którym ocenicie czy wykupujecie karnet na resztę treningów. Ostatnio nawet miałyśmy z Dagmarą zabawną sytuację. Dagmara nagrywała filmik na Instagram jak ćwiczę i śmiała się ze mnie, że nie do końca tak to powinno wyglądać 😀 Ktoś ostro zareagował: „Jak można śmiać się ze swojego podopiecznego?”. Otóż można. Jeśli podopieczny jest wyluzowany, kumplujecie się poza siłownią, żartujecie podczas treningów, ostro trenujecie, ale przy tym miło spędzacie czas to dlaczego nie? Ja się ubawiłam 😀 Kiedy Dagmara prowadzi treningi z kimś kogo nie zna, nie żartuje w taki sposób, bo wie kiedy i na co można sobie pozwolić. Czy warto chodzić na treningi personalne, kiedy jesteśmy już doświadczonymi sportowcami? Pewnie, że warto. Każdy trener uczy Nas czegoś nowego. Ja myślałam, że wiem wszystko na temat swingów z kettlem… do zeszłego wtorku 😀 Nawet najlepsi zawodnicy mają swoich trenerów, przecież teoretycznie Kamil Stoch wie wszystko na temat skoków narciarskich, a jednak cały czas jest prowadzony przez trenera. 

Czy trener personalny jest dietetykiem? Mnie przez kilka lat układał dietę trener personalny i o ile ją trzymałam w 100% widziałam świetne efekty, ale nie każdy trener personalny jest dobrym dietetykiem, nawet jeśli dyplom mówi o ukończeniu kursu „dietetyka sportowego”. Teoretycznie, ja też nim jestem i owszem znam podstawowe zasady diety sportowej i suplementacji, ale pamiętajcie, że dietę rozpisuje się pod konkretne przypadki. Ile razy w tygodniu trenujemy, czy jesteśmy zdrowi, jak do tej pory wyglądało nasze odżywianie, o której godzinie chodzimy spać i o której wstajemy, czy trenujemy rano, czy wieczorem. Dlatego właśnie nie ma jednego uniwersalnego wzoru dla wszystkich, a niestety na weekendowych kursach często tak to wygląda, więc bierzcie to pod uwagę 😉

Podsumowując warto trenować pod okiem specjalisty, ale wybierajcie trenera odpowiedniego dla siebie 🙂

Piszcie w komentarzach jakie macie doświadczenia. Chętnie poznam Wasze opinie 🙂 A tymczasem… zmykam na trening 😉