Dzień 4 

Malaga wstępnie zobaczona, plażowanie odhaczone to co? Wycieczka 😀

W całej Andaluzji jest ok. 30 białych wiosek słynących z budynków bielonych wapnem. Wyobraźcie sobie jak pięknie wyglądają ciasne, skąpane w słońcu, białe uliczki. Jak zobaczyłyśmy zdjęcia w Internecie, postanowiłyśmy znaleźć najbliżej położone miasteczko i jechać na wycieczkę. Godzinę później siedziałyśmy w prawie pustym autobusie w drodze do Nerji. Prawie pustym 🙂 Na 50 miejsc w autobusie za nami usiadło dwóch panów. Po godzinie drogi jednemu zrobiło się niedobrze. Nie wyobrażacie sobie jak szybko wstałyśmy, kiedy okazało się, że na prawie pusty autobus to akurat za nami usiadł gość, który zwymiotował Nam niemalże na plecy. Na szczęście wszyscy uszli na czysto. Pomyślałyśmy “zaczyna się dobrze :D”. 

Wracając do Nerji albo Nerja. Nie wiem, jak po hiszpańsku odmienia się nazwy miejscowości, ale wiem, że będąc w Maladze musicie tam pojechać. Miasteczko jest przepiękne. Ulice wyglądają jak z obrazka. Znajduje się tam dosłownie wcinający się w morze plac widokowy. Taras Europy, widoki zapierają dech. Podobno to najlepszy punkt widokowy w całej Andaluzji. Knajpki na skarpie z widokiem na ocean, serwujące świeże owoce morza w przystępnych cenach i dzikie bezludne plaże między skałami. Cudne widoki. Zrobiłyśmy tego dnia milion zdjęć. Sami zobaczcie 🙂

Dzień 5

Zamek Giblarfaro. W każdym przewodniku piszą, że to obowiązkowy punkt wycieczki do Malagi, więc idziemy. Jak na profesjonalne turystki przystało, założyłyśmy klapeczki i w drogę. Zaczęłyśmy od Alcazaby. Alcazaba to zespół fortyfikacji pałacowych, który wygląda jak wielki labirynt, z którego nie ma wyjścia. Przy temperaturze 35 stopni między murami z dużą ilością schodów w klapeczkach… robi się ciekawie 😀 Czułyśmy się jak w grze. Dobre 40 minut szukałyśmy wyjścia kręcąc się cały czas po tych samych zakamarkach. Na szczęście jest Instagram 😀 Po nagraniu Instastory ktoś błyskawicznie podpowiedział nam, że musimy szukać windy, która zwiezie nas na dół. Udało się, ale teraz drogę na zamek zaczynamy od samego początku 😀 Przypominam, że jest niemiłosierny upał, droga na zamek jest dosyć stroma i śliska, a my mamy klapeczki. Śmieje się w głos jak przypominam sobie jak tam wchodziłyśmy. Na górze przepiękna panorama Malagi. Warto się trochę zmęczyć, ale pamiętajcie o adidasach 😀

Dzień 6

Było zwiedzane, było opalane, było jedzone, ale nie było jeszcze tańczone 😀 

Dzień zaczął się niepozornie. Poszłyśmy rano w strojach kąpielowych na plażę. Po plaży poszłyśmy zjeść obiadokolację. Po obiadokolacji poszłyśmy na drinka i zrobił się wieczór. Kiedy prosiłyśmy o rachunek zapytałyśmy o klub z salsą. Dostałyśmy od kelnerki namiar na klub, do którego sama chodzi na imprezy, więc po drodze do hotelu postanowiłyśmy to sprawdzić. To nie był klub dla turystów. Oglądaliście Dirty Dancing 2? Kojarzycie La Rosa Negra? To była hiszpańska La Rosa Negra 😀 40 stopni w środku. Salsa.  Pary tańczące jak zawodowcy. Piękne Hiszpanki i my w strojach kąpielowych z plecakami… w klapeczkach 🙂

To była jedna z lepszych imprez na jakich byłam. Skończyłam 2 stopnie salsy, 15 lat temu, chodziłam na kurs z moim bratem, więc sami rozumiecie… nasza salsa nigdy nie wyglądała jak ta z La Rosa Negra 😀 Zastanawiałam się, czy jeszcze coś pamiętam i wiecie co? Tego się nie zapomina 😀

Dzień 7

Żeby równowaga w naturze była zachowana. 7-ego dnia poszłyśmy na przepiękną hiszpańską mszę w katedrze. Było magicznie. Później zjadłyśmy niedzielny obiad na plaży w najlepszej knajpie serwującej owoce morze i udałyśmy się na lotnisko. To były chyba nasze najlepsze wspólne wakacje. Co roku są najlepsze, więc już nie mogę się doczekać co będzie za rok <3

Obiecałam podać nazwy miejsc, które warto odwiedzić, więc łapcie 🙂

Kluby i bary:

  • Chiquita Cruz (o tym właśnie pisałam wyżej :D)
  • miejscowość Torremolinos: Atrevete, Palladium, Kokum
  • Málaga: Gold, Anden (taniec), Guarida, Rocking, Jumanji, Siglo XXI (drinki), Chinitas 
  • miejscowość Benalmádena: Plaza Solimar 

Restauracje:

  • Málaga: La Mafia, El Apartamento, Noviembre, Mediterraneo, Mitjana, L’experience, Pimpi (restauracja Antonio Banderas’a, który ma mieszkanie piętro wyżej)
  • Pedregalejo: Galerna, Machina, Pestonillo
  • Teatinos: Marmita, Raft, El Gallo Loco, Nómadas, La Calle Burger, 3345, Boca llena, Ojo Patio.  
  • Torremolinos: Creperia Bahía, Caléndula. 
  • Huelin: Chiringuito Los Gutierrez, Che Bolu, Pizzería Carlos, La Campana, Los Mellizos 

Miejsca, które warto odwiedzić:

  • Tívoli, Puerto Marina 
  • Sea-life (Benalmádena)
  • Gibralfaro (Málaga)
  • Baños del Carmen (Pedregalejo) 
  • Caminito del Rey (Málaga)
  • Aqualand (Torremolinos) 
  • Gecko Beach Bar (Benalmádena – jedzenie, picie, taniec i widoki)

Plaże:

  • Carihuela (Torremolinos)
  • Maro (Nerja) 
  • Playa de la Cala (Mijas) 
  • Playa de la Calahonda (Mijas) 
  • Santa Amalia (Fuengirola)