Jakby ktoś mnie zapytał kim ja w ogóle jestem to powiem, że tancerką (chociaż gdyby moja Mama wiedziała 21 lat temu, że Jej Agatka będzie tańczyć na rurze to nie zapisałaby mnie na zajęcia) 😉

Dobra – Od początku.

Mam 7 lat i do klasy w szkole wchodzi Pani, która szuka dzieci do zespołu tanecznego. Mówi, że będziemy tańczyć jak smerfy, które dziecko nie chce być smerfem? No i właśnie tak się zaczęło, 10 lat przetańczyłam w zespole tańca nowoczesnego “Arabeska”. Na początku byłam promyczkiem, kwiatkiem i kotem, a później uczyłam się szpagatów, piruetów, skoków i choreografii. Uczyłam się stać na scenie (to serio nie jest łatwe), odpowiedzialności za drugą osobę (jeden za wszystkich – wszyscy za jednego), radzenia sobie ze stresem (z tym do dziś jest różnie) i dążenia do perfekcji. Jeszcze przed maturą zaczęłam prowadzić własne zespoły taneczne i już wtedy wiedziałam, że „to jest to”. Jako, że zawsze ciągnęło mnie do większego miasta to szybko przeprowadziłam się do Łodzi i tak przeszłam kolejno przez prawdziwą hip-hopową ekipę „ziomków” (tak tak, chodziłam przez chwilę w szerokich spodniach, bluzie z kapturem i krzyczałam „JOŁ” zamiast „cześć”). Przetańczyłam z nimi 2 lata (z tego miejsca chciałam podziękować za te 2 lata, było w DECHE 😀 ) Jak już wydawało mi się, że mam mistrza świata w tańcu to trafiłam do “CUBE” (szkoły tańca, która wystawia poważnych zawodników na międzynarodowych zawodach), no i jak się pewnie domyślacie, przez rok zasilałam tyły myśląc „Dlaaaczego oni tak tańczą, a ja NIEE!?”. Ojjj dostałam wtedy po tyłku, ale był efekt bo już po 2 latach tańczyłam w podstawowym składzie, nawet udało nam się zgarnąć brąz na Mistrzostwach Świata i dostałam angaż w Teatrze Muzycznym w Łodzi (teatr to marzenie każdego tancerza). Po 5 latach tańca z najlepszymi, zaczęłam trenować Pole Dance i się zakochałam. Ten taniec sprawia, że niemożliwe staje się możliwe, rozwija każdy możliwy mięsień, sprawia wrażenie prostego choć jest nieziemsko wymagający. Uczy przekraczania własnych granic psychicznych, bo wisimy głową do dołu często trzymając się w zasadzie na rzęsach i fizycznych bo trochę boli. Od 3 lat jestem instruktorem pole dance, od 3 lat widzę jak ludzie wkręcają się w rurkę, stają się silniejsi i odważniejsi. Przynosi mi to tyle radochy, że cały czas traktuje swoją pracę jako hobby. Obecnie mam przymusową przerwę od prowadzenia zajęć, ale tęęęsknie za rurkami jak cholera więc bądźcie czujni bo zaraz wracam na zajęcia i wszystkich Was chcę widzieć na rozgrzewce 😀

#jestemtancerką

P.S. Widzicie tego zioma, który ma wypisane na twarzy „i tak nie założę tej czapki”?
It’s ME 😀