Ostatnio na Instagramie pytałam Was o czym chcecie następny wpis na blogu i stanęło na pielęgnacji skóry 🙂 Postanowiłam podzielić to na kategorie i zaczniemy od pielęgnacji twarzy. Nie da się ukryć, że twarz to nasza wizytówka. To na nią zwracamy uwagę przy pierwszym spotkaniu. To twarz pierwsza „zdradza” nasz wiek, mówi o tym jaki mamy dzisiaj nastrój i czy o nią dbamy 🙂 Nawet najpiękniejszy make up, nie będzie dobrze wyglądał na wysuszonej skórze, więc w pierwszej kolejności stawiamy na pielęgnację. Oczywiście geny odgrywają tutaj pierwszoplanową rolę. Nie da się dobrać uniwersalnej pielęgnacji dla wszystkich. Każdy indywidualnie musi dowiedzieć się czego potrzebuje. Tak, tak! Celowo piszę każdy, a nie każda, bo uważam, że panowie również powinni dbać o skórę. Oczywiście Wam się więcej wybacza 🙂 Zmarszczki dodają męskości, a blizny charakteru (ile razy ja to słyszałam)… ALE ALE 🙂 Nawilżona skóra lepiej wygląda i jest dużo przyjemniejsza, uwierzcie nam 😉 Ja akurat od rodziców “dostałam” cerę bezproblemową, więc śmieję się, że gdybym posmarowała się pastą do butów to też nic się nie stanie 🙂 Niemniej w ostatnim czasie przykładam większą uwagę do pielęgnacji, w końcu pesel nie kłamie 😀 Jeśli miałabym określić swoją skórę to jest ona normalna w kierunku suchej, więc z góry eliminuje wszystkie produkty matujące i ściągające sebum. Stawiam przede wszystkim na nawilżanie. Całe szczęście nic mnie nie uczula (oprócz mojego łysego kota), więc kremy do twarzy zmieniam jak tylko skończy się opakowanie. Jest na ten temat wiele teorii. Jedni mówią, że warto zmieniać kosmetyki, żeby skóra przyjmowała różne składniki a inni, że krem wybiera się na lata. Ja lubię zmieniać kremy. Mam wrażenie, że moja skóra przyzwyczaja się do produktu. Kiedy, np. jest mocno wysuszona po wakacjach i zaczynam używać czegoś cięższego, mocno nawilżającego, po miesiącu krem przestaje się wchłaniać, a skóra jest przeciążona i otwierają się pory. Dlatego u mnie w kosmetyczce są zawsze dwa kremy. Jeden lekki na dzień i drugi cięższy na noc. 

KREMY 

Obecnie używam Embryolisse. Te kremy dostępne są w dwóch kolorach – czerwony i niebieski. Czerwony jest tłusty i można go stosować jako maskę lub krem na noc, a niebieski jest jego lżejszą wersją, spokojnie możemy stosować go na dzień. To krem, którego namiętnie używają wizażystki, a niebieskiego nawet jako bazę pod make up. Jest duży, wydajny i ma wygodne opakowanie. Kosztuje ok. 100 zł za 75 ml. Składa się z naturalnych składników (masło Shea, olej ze słodkich migdałów, sok aloesowy).

Gdybym miała polecić dobry, lżejszy krem nawilżający to zdecydowanie Laroche Posay Hydreane Riche (ok. 60 zł /40 ml). Mi się właśnie skończył, więc podbieram Matiemu Nivea Care 😀 (16 zł / 100 ml). Porównując te dwie opcje, La Roche daje lepszy efekt. Jest wzbogacony o składniki wiążące wodę i w skład wchodzi woda termalna, ale Nivea jak na krem za 16 zł też daje radę 😀

KREM POD OCZY

Nie używałam kremów pod oczy do momentu, kiedy nie poszłam na sesję zdjęciową i wizażystka powiedziała mi: „Słuchaj Agata, chyba przyszedł czas na dobry krem pod oczy, lepiej zapobiegać niż leczyć”. Pomyślałam sobie: „No to po mnie” 😀 Poleciła mi wtedy krem z awokado Kiehls’S. To było rok temu i od tamtej pory się z nim nie rozstaję. Jest świetny. Rozjaśnia skórę pod oczami i nawilża. Jest tłusty, nie spływa do oczu i jest mega wydajny, mimo swojej pojemności (185 zł / 28g). Ale od czasu do czasu zdarzają się zniżki, więc warto na niego polować. Jego bazą jest olej z awokado, woda i masło Shea.

DEMAKIJAŻ

Jestem z tych osób, które malują się na co dzień. Nie są to mocne makijaże, ale podkład i tusz do rzęs są na porządku dziennym. Dodatkowo jestem modelką, więc często mam na sobie przez cały dzień „35 kg tapety”, doklejone rzęsy, a na koniec zafiksowaną twarz ciężkimi preparatami. Nie wyobrażam sobie, żeby nie zmyć make up’u na noc. Nie pamiętam już takiej imprezy 😀 Niezawodne i najlepsze są płyny dwufazowe. Zmywają make up w 5 sekund 🙂 Radzą sobie z doklejonymi rzęsami, matowymi pomadkami i wodoodpornymi tuszami. Najważniejsze przy stosowaniu płynów dwufazowych jest to, żeby nie zostawiać ich na twarzy. Przemyjcie tłustą powłokę płynem micelarnym i połóżcie krem. Inaczej pozapychacie pory. U mnie akurat sprawdzają się Delia (7 zł / 200 ml) i płyn micelarny Bielenda (17 zł / 500 ml).

OLEJKI

Wkręciłam się w olejowanie twarzy przez znajomą, która się tym zachwyciła. Olejki raz kocham, raz o nich zapominam. Teraz je kocham 😀 Nie znam się na tym dokładnie, ale ostatnio ktoś mi tłumaczył , że olejki mają duże cząsteczki przez co nie wchłaniają się głęboko w skórę. Mają cudowne działanie, ale na wierzchnią warstwę. Najlepiej używać kremu i kiedy krem się wchłonie, wmasować olejek. Zgadzacie się z tym? 

U mnie ostatnio króluje Hello Body Coco Gold. Pachnie obłędnie. Jest bardzo wydajny, zawiera 24 karatowe złoto, nawilża i rozświetla. Składa się z oleju kokosowego, arganowego i słodkich migdałów. Nie zawiera sylikonów, parabenów i jest wegański. Nie jest tani, bo kosztuje 225 zł / 30 ml, ale jeśli możecie sobie pozwolić na kosmetyki z wyższej półki to polecam.

MASECZKI

Maseczki są super 🙂 Ostatnio preferuję te w płatach, bo nie zabrudzą połowy łazienki, jak te zastygające z glinek. Maseczki można kupić w każdej drogerii i stosować raz w tygodniu. Ceny maseczek są bardzo zróżnicowane. Czasami stosuję takie za 12 zł, a raz na jakiś czas pozwalam sobie na coś droższego. Wybieram te nawilżające z witaminami i kwasem hialuronowym.

PŁATKI POD OCZY

Płatki pod oczy stosuję dosyć rzadko. Najczęściej używam ich kiedy moja twarz wygląda na niewyspaną po gorączce sobotniej nocy 😀 Wtedy dobrym patentem są łyżeczki w zamrażarce 🙂 Świetnie ściągają opuchliznę spod oczu. Wiem, że płatki dobrze wygładzają skórę, więc kiedy robimy wieczorowy make up, a nie mamy 17 lat, warto ich użyć przed położeniem korektora. Nasz make up będzie wyglądał świeżo, dzięki napiętej skórze pod oczami. 

WODA

Możemy stosować najlepsze kremy, najlepsze olejki, maseczki, ale jeśli będziemy zapominać o piciu wody nasza skóra będzie sucha i szara. Najlepiej nawilżać się od środka, więc pamiętajcie… minimum 1,5 litra dziennie 😉

ZABIEGI KOSMETYCZNE

Nie przywiązywałam do tego wagi przez wiele lat. Chodziłam raz do roku na peeling kawitacyjny do kosmetyczki i… to wszystko. Od mniej więcej dwóch lat regularnie korzystam z zabiegów kosmetycznych, bo mam pracę, która wymaga ode mnie świeżej i świetlistej skóry. Przy tej ilości ciężkich make upów, muszę regularnie robić peelingi i profesjonalne nawilżenia. Ostatnio miałam wykonywaną kurację Vit C <3 Nawilżenie, rozświetlenie i odżywienie skóry w 1,5 h. Takie zabiegi powinno wykonywać się regularnie i z tym u mnie różnie bywa 🙂 

Dajcie znać jakich produktów używacie 🙂 Chętnie poznam nowości <3