TYLE OSÓB MNIE PYTA PO CO TO ROBIĘ, ŻE POSTANOWIŁAM SIĘ TROCHĘ WYTŁUMACZYĆ 🙂

Jako nastolatka co prawda wychowana na grzeczną tancerkę większość czasu spędzałam w męskim gronie blokersów 🙂 Myślę, że to ma duży wpływ na to, że teraz nie do końca przejmuje się niedomalowanymi paznokciami, siniakami czy twarzą całą w błocie 😀 Zawsze miałam duszę sportowca, lubiłam wyzwania i kręciła mnie rywalizacja. Wyrosłam już z zawodów tanecznych (startowałam w nich 20 lat) i szukając czegoś mocniejszego trafiłam na Runmageddon.
Co to jest? To bieg dla ludzi z mocnymi nerwami. Na 6 km trasie jest 30 przeszkód do pokonania (błoto, ściany, kontener z lodem, jeszcze raz błoto, pływanie, noszenie opon, podbiegi, znowu błoto i wszystko to czego teoretycznie kobiety lubić nie powinny).
Na pierwszy Runmageddon pojechałam totalnie zestresowana, ale już po starcie okazało się, że na trasie jest mnóstwo osób, które służą pomocą. Jeśli nie jesteś w stanie wbiec na 3 metrową ścianę, to nic, ktoś na pewno Cię na nią wrzuci. Jak boisz się zanurkować w błocie, żeby przeczołgać się pod oponami, to też nic, na pewno ktoś Ci je przytrzyma. Jak nie chcesz wskakiwać do kontenera z lodem, to już coś 😉 Musisz machnąć 20 burpees i biegniesz dalej. Ten bieg to coś w rodzaju wielkiego placu zabaw dla dorosłych. Potrafi być niebezpieczny, ale kiedy do przeszkód podchodzimy z rozsądkiem, nic nam nie grozi. Ja mam za sobą już 5 i chcę więcej 🙂
To co? Z kim się widzę na starcie na następnym Runmageddonie? 😀