Miłości do gotowania nauczyła mnie mama. Zawsze w niedzielę miałyśmy w domu rodzinne zabawy w kucharki, siostra piekła ciasta, ja kroiłam warzywa a mama nawigowała zespół. Już wtedy wiedziałam, że lubię to robić i będę kiedyś katalogową żoną 🙂 …. Taaa jasne 😀

Jestem najmłodsza z rodzeństwa, umówmy się, najmłodsze dzieci najmniej muszą 😉 i tym właśnie sposobem moja siostra jest katalogową żoną, która czaruje w kuchni, brat mógłby startować w masterchefie, a ja… a ja dopiero teraz zaczynam rozumieć o co w tym wszystkim chodzi 😀 Zaczęło się kilka lat temu. Jako fanka programu „Ugotowani” mało myśląc postanowiłam wysłać zgłoszenie i… zadzwonili. Na castingu zrobiłam jajko sadzone 🙂 Chyba musiało być bezbłędne bo po 2h dostałam telefon, że nagrywamy za 2 tyg.
No to co – telefon do siostry, szybki kurs przyrządzania żeberek i 2 tygodnie co nocnego stania w kuchni, a na żeberka nie mogę patrzeć do dziś 😉 W programie miałam ludzi, którzy naprawdę zrobili pyszne kolacje, więc kiedy okazało się, że wygrywam odcinek, uwierzyłam, że coś ze mnie jeszcze będzie;) Zawodowym szefem kuchni pewnie nigdy nie będę, ale postaram się podrzucać Wam fajne, szybkie przepisy na „coś dobrego”
Obecnie jestem na etapie tzw. redukcji, więc zaczynam od sportowo-zdrowego deseru.
Ja lecę do kuchni mieszać składniki a Wy tu zaglądajcie, żeby sprawdzić co z tego wyszło 🙂
#biernatgotuje